Głupia pięczątka

W niedzielę, jak się wykazuje, są najczęściej realizowane kontrole drogowe. Tak też otóż to było w tym casusie. A więc właśnie, przez wzgląd niedzielnego odnowienia pojazdu, byłem w stanie wejść do mojego auta i stuknąć tych kilkadziesiąt metrów, ażeby zdążyć na mszę do kościoła.

Niestety po drodze zatrzymała mnie policja, która posiadała ewidentnie nadzieję, że będę miał nieaktualne badania techniczne, poprzez co z pewnością będą usatysfakcjonowani wręczając mi grzywne. Na nieszczęście musiałem ich zmartwić, ponieważ, ostatnimi czasy, kiedy ukończyłem wyjazd do stacji inspekcji aut, skorzystałem z usługi „przeglądy rejestracyjne”, dzięki czemu, mogłem być beztroski o to, że posiadam wszelkie niezbędne i bieżące dokumenty. Na wszelaki casus, tymczasem zapytałem funkcjonariusza policji czy wszystko jest w porządku i się okazało, że naturalnie, mimo to stacja kontroli samochodów zapomniała przybić mi słuszniej pieczątki poza zaparafowaniem. W tym momencie będę musiał bezowocnie się w ową stronę udać ledwie po pieczątkę. Biurokratyzm jak widać, w polskim państwie nie zna granic. Całość o drobną, jedną, głupią pieczątkę. Widać, Iż nie wolno mieć już zaufania do rewidentów na stacji, bo jak widać, nawet tego nie umieją poczynić. Nie mogę, natomiast non stop odpowiadać za to, czy wszystko jest dopięte na ostatni klawisz, skoro zdarzają się takie błędy – będę musiał. A potwornie nie lubię tego robić, w szczególności, jeżeli ktoś wykonuje to właśnie po to, aby uczynić.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowiadania i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.